Z zażenowaniem wspominam początki pracy, gdy ustalenie, że kobieta jest żoną alkoholika, stanowiło podstawę do postawienia diagnozy współuzależnienia, a dalsza rozmowa miała na celu skłonienie jej do zajęcia się sobą i udziału w jednakowym dla wszystkich programie terapeutycznym.
Szkoda mi tej twojej żony, wiem, że ciebie nikt nie zatrzyma i zrobisz to co chce kochanka, ale mam nadzieję, że twoja żona będzie szczęśliwa w 2 związku i nigdy ciebie nie przyjmie z
Jak odejść? 6 najważniejszych rzeczy przy rozwodzie. 1. Gotowość do rozstania; 2. Stres; 3. Jak odejść? Nie było tak źle; 4. Dzieci; 5. Jak odejść? Poczucie, że zawiodłam wszystkich; 6. Boję się samotności i problemów
Jak to wpływa na życie twojej rodziny? – Z jednej strony, wzrastająca liczba kobiecych zdrad jest dość oczywista: bo emancypacja, bo niezależność finansowa. Z drugiej – kobiety nie mają na nią społecznego przyzwolenia – uważa dr Katarzyna Popiołek. – Wciąż tkwi w nas przekonanie, że rolą kobiety jest bycie żoną i matką.
Podział opieki nad dzieckiem przed i po rozwodzie. Innymi słowy, nawet jeżeli matka i ojciec dziecka posiadają pełną władzę rodzicielską (nie ograniczoną sądownie), nie można owej bezwzględności rozciągać na prawo do kontaktów, bowiem to, jak wynika z art. 1131 § 1 K.r.io., jest niezależne od władzy rodzicielskiej.
O zasiłek opiekuńczy z tytułu sprawowania opieki nad zdrowym dzieckiem do ukończenia 8 lat może wystąpić pracownik w przypadku porodu lub choroby żony, która stale opiekuje się dzieckiem, jeżeli poród lub choroba uniemożliwia sprawowanie opieki albo małżonek stale opiekujący się dzieckiem przebywa w stacjonarnym zakładzie
. Mam niespełna 30lat i dziecko Oboje bardzo pragneliśmy dziecka z partnerem, wcześniej poroniłam jego dziecko 2x. Z ojcem dziecka zaczęły się problemy od czasu ostatniej ciąży. Nasz związek ma wahania o bardzo dużych częstotliwościach. Partner coraz częściej mnie okłamuje oraz zniewarza i nie szanuje. Może są 3dni normalności raz na jakiś czas. Ciągłe awantury. Najbardziej boli mnie, że zaczyna omijać dziecko tzw. szerokim łukiem (i tak od początku rzadko kiedy przewinął czy też nakarmił). Nie wiem co mam robić, nie mam dokąd się udać. Nie mam za co żyć. Jeżeli podejmę pracę komornik zabierze mi całą wypłatę (błędy młodości). Boję się od niego odejść bo boję, się że dziecko będzie bez ojca, że będziemy porzuceni przez świat na pastwę losu… a najbardziej boję się, że on lub ktokolwiek inny odbierze mi dziecko. Na alimenty z jego strony nie mam co liczyć.
Odpowiedzi dziee odpowiedział(a) o 16:13 najpierw zastanów się nad tym dlaczego chcesz od niej odejść. I czy to chwilowy kryzys. Bo zazwyczaj facet później żałuje . Mówisz jej,że już jej nie kochasz,że wszystko się wypaliło i Proste :) Powiec ;Muszę Ci coś powiedzieć no więc to nie ma sensu koniec z nami to już nie jest tak jak kiedyś ja już Cie nie kocham zmieniłaś się i NARA Zastanów sie czy warto. Może wszystko da się naprawić. Małżeństwo ważna rzecz i idąc do ślubu się tego podjąłeś. bubbery odpowiedział(a) o 21:33 zastanów sie czy masz powód, albo czy twoja żona Ci go dała i przemyśl czy to nie chwilowy kryzys, żebyś potem nie żałował smara10 odpowiedział(a) o 19:24 Podluz jej przed nos pozew rozwodowy Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
Dzień Dobry Panu, Proszę być wdzięcznym swojej żonie... Że powiedziała Panu szczerze o swoich odczuciach i potrzebach - dzięki takiej informacji może Pan dużo zdziałać - oczywiście na in plus. Tym bardziej, że żona jednak ma do Pana ciepłe uczucia. Zachęcam do: Kluczowym elementem w partnerskiej relacji jest szczera rozmowa o sobie, o swoich potrzebach, pragnieniach (Pana również...) i namawiam Pana do "pociągnięcia" tego tematu, poprzez rozmowę z żoną, co i jak możecie wspólnie zrobić dla Waszego związku, aby pogłębić miłosne relacje między Wami. Prawdopodobnie gdzieś po drodze, do Waszego związku zawitała codzienność, rutyna i niedosyt zaciekawiania partnera sobą, miłym zaskakiwaniem, sprawianiem niespodzianek (dwanaście lat bycia razem to sporo). Związek dwojga ludzi jest taką metaforyczną, piękną ale wymagającą rośliną, o którą trzeba codziennie dbać, doglądać, zgadywać potrzeby i dbać o nią z radością. Bo dojrzały, prawdziwy związek nie jest hurraoptymizmem, z fajerwerkami, to jest wspólne zmierzanie się z codziennością, z jej trudami i w tym wszystkim właśnie wspólne sprawianie sobie małych radości, przyjemności, np. wspólna randka, kino, kwiaty, czekoladki, wspólne gotowanie nawet prostej potrawy, ale wspólnie. A w relacji intymnej, miłosnej np. świece, piękna muzyka, zapach, bielizna, i w pakiecie do intymności wniesiona radość, uśmiech, zabawa - celebrowanie i ciszenie się sobą. W pogłębieniu relacji małżeńskiej, czy partnerskiej, bardzo pomocne są takie drobne gesty... Czy powinien Pan odejść od żony? Nie odpowiem na Pana pytanie, natomiast bardzo zachęcam Pana do wykorzystania ogromnego wachlarza możliwości... Gdyby to nie zafunkcjonowało, nie pozostaje Panu nic innego, jak zaakceptować rozstanie. Życzę, żeby się Wam udało, Irena Mielnik-Madej
Chciałbym odejść od żony, ale ona się tak stara Rozpoczęte przez ~Facet, 18 lut 2019 ~Facet Napisane 18 lutego 2019 - 13:37 Chciałbym odejść od żony, ale ona się tak stara... Nie wiem co mam zrobić, jest mi zwyczajnie po ludzku jej szkoda...Oczywiście szkoda mi też zostawiać dzieci... Jednak od dawna nic już do niej nie czuję, miłość, pożądanie dawno wygasły...starać zaczęła się w zasadzie dopiero gdy wspomniałem o rozstaniu, robi teraz wszystko aby mnie zatrzymać... z mojego punktu widzenia jest już za późno, nie potrafię zmusić się do pokochania jej na nowo, a sam fakt, że mam teraz pyszne obiadki, śniadanka do łóżka, bardzo aktywną żonę w łóżku - już mi to wszystko nie zrekompensuje braku miłości...Byliście w takiej sytuacji? Co zrobiliście? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Rafał35 ~Rafał35 Napisane 18 lutego 2019 - 14:10 Nie zmusisz się do pokochania drugiej osoby - z Twojej strony zostały prawdopodobnie już tylko litość, poczucie obowiązku i odpowiedzialność za przyszłość dzieci. Trudno mi cokolwiek doradzić (podjąć decyzję niejako za Ciebie), bo sam jestem w podobnej sytuacji i tkwię w małżeństwie pomimo, że żonę traktuję bardziej jak siostrę niż swoją kobietę. Staram się coś zmienić (byliśmy nawet na jednym spotkaniu u terapeutki - kompletne fiasko), ale są momenty, że nie potrafię nawet sformułować jakiegoś pytania do żony, tak strasznie zamknięty mam umysł (próbuję sobie wmówić, że żona mnie interesuje, chociaż wewnętrznie czuję, że to nieprawda). Ona w odróżnieniu od Twojej żony nie próbuje nic zmieniać, może to i lepiej, bo tym bardziej byłoby mi jej szkoda. Wiem jaka to okropna męczarnia, ale mi osobiście brakuje odwagi, żeby coś zmienić - zdaję sobie sprawę z tego, co powinienem zrobić, ale zwyczajnie nie umiem zmierzyć się z przyszłymi pytaniami córki. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet ~Facet Napisane 18 lutego 2019 - 14:52 Dziękuję za wypowiedź, czuje to samo.. i starania niewiele tu zmieniają, wręcz przeciwnie wpędzają mnie w jeszcze większe poczucie winy i z litości tkwię w tym. Masz rację, głównym motorem są dzieci. Czy gdybyś poznał kogoś, odszedł byś? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Rafał35 ~Rafał35 Napisane 18 lutego 2019 - 15:11 Nie. Nie szukam też tego typu okazji. Łatwo jest ulec nowej namiętności, zakochać się, ale prawda jest taka, że w tego typu sytuacjach kierują nami iluzje, powstające w naszej głowie obietnice lepszego życia. To najczęściej kompletna nieprawda. Idealizujemy nowego partnera, bo w porównaniu do starego wydaje się nie mieć wad. Na zakochanie (jak dla mnie stan ewidentnej nietrzeźwości umysłowej) trzeba uważać, szczególnie jeśli jest się w naszym wieku. Byłem zakochany kilka razy w życiu, ale nigdy w realnej osobie, a zawsze w pewnych wyobrażeniach, które miałem na jej temat. Gdybym odszedł musiałbym trochę pobyć sam, uporządkować swoje życie i myśli, dopiero potem mógłbym otworzyć się na nową osobę. Poprzednim razem praktycznie nie zrobiłem sobie przerwy między związkami i w pewnym sensie "wykorzystałem" żonę do wyleczenia moich starych ran. Nie chciałbym tego więcej powtórzyć. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Michał ~Michał Napisane 18 lutego 2019 - 15:24 Na zakochanie się nie mamy większego wpływu, pojawia się ktoś, poznajemy go na tyle żeby stwierdzić, że nasze wyobrażenie to nie iluzja i po prostu się staje. Wiek nie ma tu wiele do rzeczy Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Michał ~Michał Napisane 18 lutego 2019 - 15:25 Autor mam wrażenie szuka kogoś kto by go wyrwał z tego stanu. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Rafał35 ~Rafał35 Napisane 18 lutego 2019 - 15:45 Michał - tak jak piszesz byłoby idealnie, ale z reguły jest jednak tak, że najpierw przychodzi zakochanie, a dopiero potem zaczynamy drugiego człowieka po prostu poznawać. Wydaje mi się, że mylisz zakochanie (będące zwykłym idealizowaniem drugiej osoby) z kochaniem (pogłębioną akceptacją drugiej osoby, ze świadomością jej zalet i wad). Wydaje mi się, że osoby, które nieco w życiu przeszły nie zakochują się ot tak jak nastolatki - bo ktoś ma ładne włosy czy oczy. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Matka ~Matka Napisane 18 lutego 2019 - 16:01 Nie ma w życiu nic ważniejszego niż prawdziwa miłość, a na szczęście zasługuje każdy. Mam wrażenie, że mężczyźni żonaci i posiadający dzieci, odbierają sobie prawo do bycia szczęśliwym, dla dobra dzieci, czy też z przyzwoitości. Kończy się to depresją, uzależnieniami. Dlatego też puściłam męża wolno, nie chciałam patrzeć na to udawanie, które od lat tkwiło w naszym małżeństwie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Matka ~Matka Napisane 18 lutego 2019 - 16:02 ~Rafał35 napisał:Michał - tak jak piszesz byłoby idealnie, ale z reguły jest jednak tak, że najpierw przychodzi zakochanie, a dopiero potem zaczynamy drugiego człowieka po prostu poznawać. Wydaje mi się, że mylisz zakochanie (będące zwykłym idealizowaniem drugiej osoby) z kochaniem (pogłębioną akceptacją drugiej osoby, ze świadomością jej zalet i wad). Wydaje mi się, że osoby, które nieco w życiu przeszły nie zakochują się ot tak jak nastolatki - bo ktoś ma ładne włosy czy oczy. Rafał, zawsze najpierw jest zakochane, a później dopiero prawdziwa miłość Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Matka ~Matka Napisane 18 lutego 2019 - 16:03 Najgorsze co może być to czuć, że ktoś jest ze mną z litości Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jacek ~Jacek Napisane 18 lutego 2019 - 16:03 Ja odszedłem, byłbym kretynem jakbym tego nie zrobił. Moja ex też się starała. Nie mniej jednak poprzeczka podwyższana tak, że mi się żyć nie chciało. Tkwiłem tak z dnia na dzień bo dom tzn budynek, dzieci, zarobki wspólne niezłe ale ciągle miało. Pewnie tkwiłbym dalej ale spotkałem Ją- kawa z Biedronki czy rosół z pietruszką smakuje z nią tak, że po latach lecę do niej. Dzieci z ex dorosły, mam fajne dzieci więc jako ojciec nie zwiodłem. Z moją M mam też 6latka. Mam 50 lat :D odmłodniałem, nie wącham kwiatków od spodu, mam miłość, pasje, psa i kota. Polecam. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet ~Facet Napisane 18 lutego 2019 - 17:12 Dzięki za odpowiedzi. Nie szukam na siłę partnerki, ale pewnie gdyby się pojawiła miłość byłoby mi łatwiej podjąć decyzję. Nie zakochuję się ślepo i bezrefleksyjnie, mam już swoje lata. Cenię w kobietach charakter, osobowość. Wygląd oczywiście też ma znaczenie, ale to nie jedyne kryterium, bo ładnych kobiet jest wiele, a takich które by mi odpowiadały może kilka z tych co znam (akurat są zajęte). Odchodzę już od lat, ale ciągle brakuje tego bodźca do podjęcia ostatecznej decyzji i mam wrażenie, że jeśli nie nastąpi jakiś przełom, to będę tak żył przy żonie. Taki przełom to chyba poznanie kogoś, nie wiem...Prawdą jest też, że do depresji mi chyba niedaleko, w każdym razie do jakiegoś marazmu, zaniedbałem się, kiedyś siłka, teraz duży brzuch, kiedyś dobra zabawa możliwa bez alkoholu, teraz imprezy przepijam i przesiedzę przy stoliku. Mówi się, że jak mężczyzna ma w domu dużo seksu (w moim przypadku inicjowanego przez żonę) i dobre jedzenie, to wystarczy. Niby jest wygodnie, ale ciągle czegoś brak...Budzę się nieszczęśliwy po prostu. I tego właśnie mi brak: "kawa z Biedronki czy rosół z pietruszką smakuje z nią tak, że po latach lecę do niej.". Moje dzieci mają wszystko, dorobiłem się w życiu, żona całe życie nie musiała pracować...pewnie trudno jej odpuścić takie życie, nie przywykła do pracy i problemów Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jacek ~Jacek Napisane 18 lutego 2019 - 18:03 Brak decyzji to też decyzja. U mnie w firmie wolnych, fajnych kobiet jest sporo, rozejrzyj się. Życie masz tylko jedno. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet ~Facet Napisane 18 lutego 2019 - 19:36 Masz rację, brak decyzji = decyzja pozostania przy żonie. Mało poznaję kobiet z racji zawodu, ale pewnie nie byłby to taki problem, problemem jest moje poczucie winy Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jacek ~Jacek Napisane 18 lutego 2019 - 20:13 Z dziećmi się nie rozwodzisz. W teorii jak odejdziesz żona dostanie alimenty na siebie i na dzieci, więc to rozwiązuje poczucie winy. Zawsze możesz się rozejrzeć(tylko) na boki co Ci życie pokazuje. Ja się nie rozglądałem, poznałem, zapomnieć nie mogłem i nie żałuję. Tak jest. Czy mi było szkoda żony? I tak i nie. Tak bo wspólne lata życia, szkoda mi było tych lat. Nie bo jednak głupi byłem bo wydawało i się, że życie mi nic więcej nie da bo po 40byłem. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Facet ~Facet Napisane 18 lutego 2019 - 20:44 Ile dzieci miały lat jak się rozwiodłeś? Zawsze sobie tłumaczę, że jak będą starsze to będzie mi łatwiej, ale z wiekiem jest coraz trudniej, bo bardziej się przywiązuję. Ciężko było zostawić to wszystko?Poukładać? Dzieci nie odwróciły się od Ciebie? Zostawiłbym im wypasiony nowy dom, alimenty też spore, ale zabrałbym im kawał dobrego życia ze mną, wspólne wakacje zagraniczne kilka razy w roku, tego typu rzeczy...Matkę mają na wyłączność, na każde zawołanie, a tak pewnie musiałaby pomyśleć o jakiejś pracy, bo nie wiem czy po takim standardzie życia, nawet te 5000zł alimentów by im starczyło... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Aniołek ~Aniołek Napisane 19 lutego 2019 - 00:15 Facecie, Niestety myślisz o wszystkich, ale najmniej o sobie. Zadajesz sobie pytania i właściwie natychmiast odpowiadasz, jednakże zawsze z małym "ale" ale mi jej szkoda, ale co na to dzieci, ale mam poczucie winy ale jestem już za stary ale to, ale tamto, ale przecież.... Nie namawiam Cię do tego, byś zostawił żonę, ale zastanawia mnie jak wyobrażasz sobie Wasze życie we dwoje, gdy dzieci zamieszkają osobno. Rodzicem będziesz dla dzieci do końca swoich dni i jeśli na co dzień nie "kupujesz ich miłości" prezentami, gadżetami, wyjazdami, jeśli jesteś obecny w ich życiu, interesujesz się, chcesz spędzać z nimi czas, potrafisz rozmawiać, jeśli traktujesz je poważnie to one odpłacą Ci tym samym niezależnie od tego czy będziesz chciał zestarzeć się z ich matką czy też zamieszkasz osobno. Nie zgadzam się z którymś z przedmówców, że najgorsze jest bycie z kimś z litości. Litość to chociaż współczucie drugiej osobie. Najgorsza jest OBOJĘTNOŚĆ, gdy jednemu bardzo zależy a drugiemu wcale. Decyzja o pozostaniu z żoną zobowiązuje Cię do milczenia. Niedopuszczalne moim zdaniem jest pozostanie i grożenie drugiej stronie: chyba odejdę... Z czasem wcale nie będzie Ci łatwiej odejść facecie. Będzie tak samo trudno. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Jacek ~Jacek Napisane 19 lutego 2019 - 06:45 9 i 12 lat. Powtarzam z dziećmi się nie rozwodzisz, jak Cię stać to możesz jeździć z nimi gdzie chcesz. Ex na początku szalała ale dzieci nie mieszała, po miesiącu mniej więcej doszliśmy wspólnie do wniosku, że nie ma komplikować. Dziś przyjaciółmi nie jesteśmy ale relacje są wypracowane na poprawne. Ona też kogoś ma. Jak chcesz to możesz dalej żonę utrzymywać na aktualnym poziomie, możesz jej wszystko oddać. Utrzymanie a odejście to jednak dwie różne sprawy. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Rafał35 ~Rafał35 Napisane 19 lutego 2019 - 08:59 Dla mnie alimenty nie rozwiązują problemu - dziecko traci to, co najważniejsze czyli nasz czas spędzany z nim (bo nie da się ukryć, że ulegnie on radykalnemu zmniejszeniu). Nie wiem jak należałoby rozwiązać temat świąt czy wakacji. Poczucie bezpieczeństwa czy prawidłowy wzorzec relacji dziecko już dawno utraciło, dorasta bowiem z rodzicami traktującymi siebie nawzajem jak dobrzy znajomi, a nie jak para. U mnie w domu nie ma przytulania czy całowania, nie potrafiłbym. Poza tym nie wiadomo jak żona zaczęłaby zachowywać się po rozwodzie - dzieci często bywają angażowane jako strony sporu, kontakt bywa ograniczany "na złość", trzeba go egzekwować sądownie, co do przyjemności na pewno nie należy. To też warto rozważyć przed podjęciem decyzji o odejściu. Sam miałem dzieciństwo, które wymagało jego przepracowania w drodze psychoterapii i zawsze sobie obiecywałem, że nie zafunduję tego własnemu dziecku. Czuję, że na tym polu okropnie zawiodłem :( Mój wujek tkwił nieszczęśliwy przy wyjątkowo okropnej cioci do momentu aż dzieci osiągnęły pełnoletność, a potem w trybie natychmiastowym się zawinął, miał trochę ponad 50 lat. Teraz to zupełnie inny człowiek - swobodny, wyluzowany. Osobiście wolałbym obojętność niż litość/poczucie obowiązku. Litość to nie to samo co współczucie, jest w tym uczuciu odcień niechęci, wręcz pogardy - to pomniejszanie drugiego człowieka, myślenie w stylu "ona sobie sama nie poradzi, szkoda mi jej". Jestem przekonany, że Facet miewa dni, że jest wręcz wściekły na żonę (też tak mam). Jego żona przynajmniej z problemem potrafi się zmierzyć, bo COŚ robi (chociaż o dobrych parę lat za późno) - moja się wyłącznie nad sobą użala. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Monique ~Monique Napisane 19 lutego 2019 - 09:03 Autorze decyzja o odejściu powinna być dobrze przemyślana. Warto skorzystać z terapii małżeńskiej (ale nie jednej wizyty) aby przekonać się czy warto pozostać w małżeństwie. Tym bardziej, że żona bardzo się stara. Zastanów się, co Ty możesz zrobić jeszcze i jakie jest Twoje przyczynienie się do takiego stanu rzeczy. Tkwienie latami w maraźmie jest dołujące i nie prowadzi do zmian. Pomyśl czego Ty pragniesz czego Ci brakuje i czy żona może Ci to dać. Jeśli jedynym powodem pozostania w rodzinie są wyrzuty sumienia to jest to mało istotny powód. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
fot. Adobe Stock, Art_Photo Tego dnia, kiedy mój starszy brat oznajmił, że chce wystąpić o rozwód, omal z krzesła nie spadłam. Po czterdziestu latach zgodnego małżeństwa? Zwariował? – Opamiętaj się, człowieku! Macie dorosłe dzieci, wnuki, czegoś się dorobiliście. Chcesz wszystko zrujnować? – próbowałam przemówić mu do rozumu. – Całe moje życie to ruina! – wybuchnął Heniek. – Niech się zawali do reszty… Spojrzałam na brata i zachciało mi się płakać. Dopiero teraz dostrzegłam, jak bardzo się postarzał – oczy podkrążone, cera ziemista, policzki zapadnięte. – Czy ty aby chory nie jesteś? – spytałam z troską. – Posunąłeś się jakoś… – Czego się czepiasz?! – zezłościł się jak zwykle, kiedy ktoś go przypierał do muru. – Nie wszyscy tak mnie widzą! Niektórym się nawet podobam. Tu cię mam, bratku! Od razu pomyślałam, że za tym wszystkim stoi jakaś baba! I miałam rację. Ale z moim bratem trzeba ostrożnie. Jak się zatnie, nic z niego nie wyduszę. Więc udawałam głupią i drążyłam dalej. Doniosła na niego sąsiadka – Heniutku, po co te nerwy? – spytałam i pogłaskałam go po dłoni. – Martwię się o ciebie. – Jestem dorosły – odparł nieco udobruchany. – Wiem, co mam robić. Życie ucieka, a ja go nawet nie posmakowałem. Tylko robota, Zośka i dzieciaki! Mam tego serdecznie dość. Gdy wyszedł, upiekłam szarlotkę na kruchym spodzie. Ulubione ciasto Zosi, mojej bratowej. Nie odbierała telefonu, więc wzięłam szarlotkę i poszłam. Na szczęście otworzyła drzwi. – Już wiesz? – zapytała na mój widok. – Inaczej byś nie przyszła. – Wiem – westchnęłam. – To znaczy, domyślam się. Niby wszystko było jak zwykle: Zosia rozłożyła serwetki i talerzyki, zaparzyła kawę. Jednak w jej oczach widziałam łzy, a pod oczami wory. Nawet nie spróbowała mojego ciasta. – Gdybym ja przewidziała, po co on tak lata na ten bazarek! – zaczęła w końcu. – Wszystko w domu jest: i warzywa, i kartofle, i jabłka, a Heniek: „Pójdę, zobaczę, co tam mają nowego”. Ja, głupia, cieszyłam się, że tak mu zależy na domu, i chce mnie odciążyć. Więc znikał na całe godziny z moim błogosławieństwem! – Nie mogłaś z nim iść? – Oglądałam seriale… Zresztą, teraz jestem mądra. A wtedy nawet mi do głowy nie przyszło, że on romans kręci na boku. – Jak się dowiedziałaś? – Od sąsiadki. Przyszła i mówi: „Pani mąż sobie upodobał lewy stragan w bocznej alei. Ciągle tam sterczy”. Machnęłabym ręką, ale to stoisko z damską bielizną. – Sprawdziłaś? – A jak! Zaraz następnego dnia. On się wygolił, skropił kolońską, buty wyglansował na lustra, choć od rana była chlapa… Wyszłam pół godziny po nim. – I co? – A siedział z nią wśród biustonoszy, halek i stringów. Nie zauważył, że jestem, dopóki nie zaczęłam wrzeszczeć. – Zrobiłaś awanturę? – nie dowierzałam własnym uszom. – I to jaką! Ludzie cyrk mieli, bo wpadłam w jakiś szał i porozwalałam te gacie po okolicy. Ona zbierała, on uciekał. Może to jednak on ma rację? Moja bratowa zawsze była porywcza i energiczna. Mogłam sobie wyobrazić tajfun, jaki rozpętała. Nawet teraz, na wspomnienie tamtej kłótni, wstała z krzesła. – Za tyle lat służby tak mi się odpłacił! – krzyknęła. – Pośmiewisko ze mnie zrobił. I dla kogo? Dla handlary z rynku! Domyśliłam się, że ta druga jest ładniejsza i młodsza. Bratowa zaczęła szlochać. – Dzieci z nim rozmawiały i tłumaczyły… Ja gadam od świtu do nocy. Kładę w ten pusty łeb, że nie warto dla byle kogo marnować życia. Nic nie pomaga. – Skąd wiesz, że tamta jest „byle kto”? Może się zakochała? – W takim dziadzie? – No, przestań. Heniek jest przystojny. Zawsze się kobietom podobał. Nie pamiętasz, jak ty kiedyś za nim szalałaś? – Kiedy to było?! Teraz jest dziad obmierzły i koniec! – fuknęła Zośka i zaraz poprosiła z płaczem: – Ela, ty też z nim pogadaj. Może ciebie posłucha? Umówiłam się więc z Heniem i prosto z mostu wygarnęłam mu, co o wszystkim sądzę. – Jesteś po sześćdziesiątce. Za jakiś czas włożysz kapcie i nie w głowie ci będą babki, nawet najpiękniejsze. Co wtedy? Brat pomilczał z wzrokiem wbitym w ścianę, jakby się zastanawiał, co powiedzieć, żeby mnie przekonać. Wreszcie oznajmił: – Ja to wszystko wiem, ale chcę spróbować. Teraz jest tak, jakbym się obudził po jakiejś chorobie. Świat jest piękny, ona jest cudna, chce mi się żyć! – A do tej pory ci się nie chciało? – A nie chciało mi się! Od dawna wszystko, co robiłem, było jak… zimny rosół. Chciałabyś do końca życia jeść zimny rosół? Zamurowało mnie. Może to mój brat ma rację? Kocham go i pragnę, żeby był szczęśliwy. Po czyjej stronie mam stanąć? Czytaj także:„Kobiety marzą o zaangażowanych ojcach, a moja żona była obrażona, że mam lepszy kontakt z córką niż ona”„Mąż przyjaciółki zwierzył mi się z kryzysu w ich małżeństwie. Byłam w wielkim szoku. Takiej Zuzy dotąd nie znałam...”„Dziadek lał babcię za byle co, tata rozstawiał mamę po kątach i ja też nie byłem święty. Wpędziłem żonę do... więzienia”
jak odejść od żony z dzieckiem